Po jakiejś godzinie coraz
Angielski Lublin |Tworzenie Stron Katowice |wojna

„Po jakiejś godzinie coraz głośniejszy warkot motocykla i w bramie wjazdowej pojawia się kapitan Włodarski na swoim dyspozycyjnym „Sokole 1000" z koszem. Wkraczam za nim do kancelarii i zaczynam meldować. Kapitan przerywa w pół słowa
— Nici z powrotu do Modlina, panie podchorąży. O zmroku, a więc za trzy godziny, wymarsz na stację Ołyka, trzydzieści dwa kilometry od Łucka. Proszę zapoznać się z trasą, uzupełnić paliwo i przygotować swój pluton. Przemarsz będzie bardzo szybki, bo już o godzinie dwudziestej trzeciej rozpoczynamy załadunek na lory. Są jakieś pytania
—Tylko jedno, panie kapitanie. Dokąd jedziemy
— Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. W swoim czasie dowie się pan o wszystkim. Teraz proszę wrócić do plutonu.
Po dziś pamiętam dobrze ów nocny marsz do Ołyki, wąską szosą Łuck — Równe, oznaczoną jako średnio dobra droga na mapie samochodowej Polskiego Touring Klubu.
Podwójny nieraz sznur pojazdów, przebijających się wskroś tumanów kurzu wiszącego nad szutrową jezdnią. Co pewien czas drogę tarasują uszkodzone wozy, powodując trudne do rozładowania korki. Rwetes, soczyste przekleństwa, słowem — piramidalny bałagan na jezdni. Coś się musiało pokręcić naszym sztabowcom przy planowaniu przemarszu. Najwyraźniej w za krótkich odstępach czasu wtłoczyli wszystkie oddziały brygady na tę jedyną, wiodącą w pożądanym kierunku, oś marszu.“(2)



Hale Kraków |last minute oferty |www.lasertex.eu