smycze reklamowe |galeria sklep |omegamed
„P. Fleming i panna dEspard mogli odetchnąć; tak też uczynili, pili wino, poweseleli, wyciągnęli
nogi przed siebie i bujali niemi. Był to humor wisielców.
Panna dEspard żartowała sobie z jego obawy przed pomocnikiem sołtysa, rybakiem, który w wodę wpadł, Boże zmiłuj się!
P. Fleming zaraził się na chwilę jej niefrasobliwością i wtórował jej w przesadnej odwadze — Musiał na ten raz zwrócić się nosem w stronę domu!
— Musiał się przemykać do domu, jak zlany pies. Widziałam go!
— W gruncie rzeczy — rzekł p. Fleming ze śmiechem — było coś taktownego, coś z dobrego wychowania w jego zachowaniu się. Gdyby miał dziś użyć ręcznych kajdanków, zmoczyłyby mi mankiety.
— Hahaha! — śmiała się panna i jaknaj większą przydawała wagę wesołości śmiertelnie chorego człowieka. A że się już wyczerpała, uciekła się do zwykłego swego żartu, którym lubiła zabawiać innych, mianowicie do mówienia złą francuszczyzną — Kawa z ,,avec", łóżko — „lit de paradę".
— Nie powinna pani mówić do mnie po francusku! — rzekł z uśmiechem, a nawet jaśniej się jeszcze wyraził. — Z wiadomych powodów! — rzekł.
Później nieco, o zmierzchu, poprosił ją o zwrot pewnej ilości pieniędzy, potrzebne mu były. Przy
tej sposobności on to musiał odpiąć jej bluzkę na plecach, i w tejże chwili nastąpił gorący uścisk, szał czułości, z pocałunkami i szlochem i półhisterją. Naprężenie uczyniło ich obu tkliwymi. Jeśli panna czuła może nieco rozczarowania, że on nie był ani dziedzicem, ani hrabią, dość mądra była, by to ukryć, stał się też jej bardziej bliskim z powodu swego zwierzenia, nie przestawał być człowiekiem o subtelnem i dystyngowanem obejściu, — z tem się urodził, — a w każdym razie posiadał kosztowny pierścień i kopertę z pieniędzmi“(8)
Nieruchomości mieszkania Katowice |Kosmetyki do auta |GPS
„P. Fleming i panna dEspard mogli odetchnąć; tak też uczynili, pili wino, poweseleli, wyciągnęli
nogi przed siebie i bujali niemi. Był to humor wisielców.
Panna dEspard żartowała sobie z jego obawy przed pomocnikiem sołtysa, rybakiem, który w wodę wpadł, Boże zmiłuj się!
P. Fleming zaraził się na chwilę jej niefrasobliwością i wtórował jej w przesadnej odwadze — Musiał na ten raz zwrócić się nosem w stronę domu!
— Musiał się przemykać do domu, jak zlany pies. Widziałam go!
— W gruncie rzeczy — rzekł p. Fleming ze śmiechem — było coś taktownego, coś z dobrego wychowania w jego zachowaniu się. Gdyby miał dziś użyć ręcznych kajdanków, zmoczyłyby mi mankiety.
— Hahaha! — śmiała się panna i jaknaj większą przydawała wagę wesołości śmiertelnie chorego człowieka. A że się już wyczerpała, uciekła się do zwykłego swego żartu, którym lubiła zabawiać innych, mianowicie do mówienia złą francuszczyzną — Kawa z ,,avec", łóżko — „lit de paradę".
— Nie powinna pani mówić do mnie po francusku! — rzekł z uśmiechem, a nawet jaśniej się jeszcze wyraził. — Z wiadomych powodów! — rzekł.
Później nieco, o zmierzchu, poprosił ją o zwrot pewnej ilości pieniędzy, potrzebne mu były. Przy
tej sposobności on to musiał odpiąć jej bluzkę na plecach, i w tejże chwili nastąpił gorący uścisk, szał czułości, z pocałunkami i szlochem i półhisterją. Naprężenie uczyniło ich obu tkliwymi. Jeśli panna czuła może nieco rozczarowania, że on nie był ani dziedzicem, ani hrabią, dość mądra była, by to ukryć, stał się też jej bardziej bliskim z powodu swego zwierzenia, nie przestawał być człowiekiem o subtelnem i dystyngowanem obejściu, — z tem się urodził, — a w każdym razie posiadał kosztowny pierścień i kopertę z pieniędzmi“(8)
<<<< - Wasza Królewska Mość
| Postanowił zatem udawać >>>>
Nieruchomości mieszkania Katowice |Kosmetyki do auta |GPS