medycyna estetyczna kraków |parkiet |kotły
„— Obywatelko — szepce Gruda — wstawcie się za mną, niech wezmą mnie na akcję. Chcę wypróbować pistolet.
— Możecie zginąć i będę miała was na sumieniu. Podlegacie swojemu dowódcy. Nie mogę się wstawiać.
— Nie zginę, daję słowo!
Dowcipny chłopak. Jakby to jego słowo gwarantowało mu życie. Sam zwraca się do Jasnego, ten zgodził się. Ale mnie zabrać nie chce. Powołuje się na kapitana Zawieję, który też by mnie nie zabrał. Muszę wracać do Warszawy. Co innego chłopak z terenu, co innego dziewczyna z miasta. Współpraca z gwardzistami, to nie tylko pomysł Jasnego. Wiem, że Marian chodząc ze swoją grupą, nawiązywał kontakt z partyzanckimi oddziałami. Często mówił mi, że na kłótnie polityczne może sobie pozwolić tylko „warszawska góra", natomiast my w terenie musimy współgrać ze sobą, bo inaczej dostaniemy tak, że się nikt z nns nie pozbiera. Dopóki ja dowodzę oddziałem — mówił — nic ma obawy, będziemy żyć w zgodzie. A ci, którzy uważają mnie za podwładnego, jeśli chcą, niech czekają z tak zwaną bronią u nogi. Ja na to nie mogę się zgodzić. Nikt, kto ma zdrowy rozsądek, zgodzić się me może. Będziemy bić się razem z gwardzistami, z partyzantką radziecką, o ile tylko uda mi się nawiązać z nimi łączność, przecież mamy jednego wroga. Guzik mnie obchodzi, co myślą ci tam „na górze". Jestem tutaj, a oni niech spokojnie czekają na koniec wojny, który im spadnie bombami z nieba. Jestem posłuszny ich rozkazom, ale jednocześnie gwiżdżę na pewne ich rozkazy. Na razie ja jestem w lesie, nie oni. Mam inne zapatrywania i jak się łatwo domyślasz, jestem dosyć nieugięty. Nawet ty mnie nie ugięłaś — śmiał się — co mówić“(16)
święta wielkanocne na mazurach |invest komfort |Sklep sportowy
„— Obywatelko — szepce Gruda — wstawcie się za mną, niech wezmą mnie na akcję. Chcę wypróbować pistolet.
— Możecie zginąć i będę miała was na sumieniu. Podlegacie swojemu dowódcy. Nie mogę się wstawiać.
— Nie zginę, daję słowo!
Dowcipny chłopak. Jakby to jego słowo gwarantowało mu życie. Sam zwraca się do Jasnego, ten zgodził się. Ale mnie zabrać nie chce. Powołuje się na kapitana Zawieję, który też by mnie nie zabrał. Muszę wracać do Warszawy. Co innego chłopak z terenu, co innego dziewczyna z miasta. Współpraca z gwardzistami, to nie tylko pomysł Jasnego. Wiem, że Marian chodząc ze swoją grupą, nawiązywał kontakt z partyzanckimi oddziałami. Często mówił mi, że na kłótnie polityczne może sobie pozwolić tylko „warszawska góra", natomiast my w terenie musimy współgrać ze sobą, bo inaczej dostaniemy tak, że się nikt z nns nie pozbiera. Dopóki ja dowodzę oddziałem — mówił — nic ma obawy, będziemy żyć w zgodzie. A ci, którzy uważają mnie za podwładnego, jeśli chcą, niech czekają z tak zwaną bronią u nogi. Ja na to nie mogę się zgodzić. Nikt, kto ma zdrowy rozsądek, zgodzić się me może. Będziemy bić się razem z gwardzistami, z partyzantką radziecką, o ile tylko uda mi się nawiązać z nimi łączność, przecież mamy jednego wroga. Guzik mnie obchodzi, co myślą ci tam „na górze". Jestem tutaj, a oni niech spokojnie czekają na koniec wojny, który im spadnie bombami z nieba. Jestem posłuszny ich rozkazom, ale jednocześnie gwiżdżę na pewne ich rozkazy. Na razie ja jestem w lesie, nie oni. Mam inne zapatrywania i jak się łatwo domyślasz, jestem dosyć nieugięty. Nawet ty mnie nie ugięłaś — śmiał się — co mówić“(16)
<<<< Prezes Sądu Grodzkiego
|
święta wielkanocne na mazurach |invest komfort |Sklep sportowy